Bałam się. Kolejne trzaski i dźwięki tłuczonego szkła. Upewniłam się, czy zamki do drzwi od mojego pokoju są zamknięte. Kolejne walnięcia w drzwi i przekleństwa. Słone łzy płynęły po zarużowionych policzkach.
- Victoria! Otwórz te pieprzone drzwi! - Krzyknął mój Ojciec. Tak Ojciec. Nie trzeźwy, pewne brał jakieś narkotyki i zanurzony w swoim świecie. Kolejne łzy lały się po moich policzkach. Pomasowałąm bolące ramie od szarpaniny i wyciągnełam telefon z kieszenie spodni. Wzięłam głęboki wdech i odnalazłam szukany kontakt w telefonie. "Braciszek Louis" wcisnęłam na dotykowym ekranie kontakt i wsłuchiwałam się w krótkie pipanie które łączyło mój telefon z telefonem Louis`a. Po chwili odebrany dźwięk i śmiechy.
- Tak? - Zapytał wesoły jak zawsze, albo jeszcze bardziej. W tle były wesołe pomruki.
- L-l-louis przyjedź...P-Proszę to znowu się dzieje...On się nie kontroluje.- Powiedziałam pochlipując.
- Victoria do cholery jasnej otwieraj su*o! - Krzyknął Ojciec a wesołe głosy z telefonu ucichły.
- Już jadę. Będę jak najszybciej. Nie otwieraj drzwi jasne? - Powiedział bardzo poważnie.
- Dobrze...Ale przyjedź...Zabierz mnie z tąd...Ja niechcę! - Powiedziałam łamiącym się głosem.
- Dobrze, spakuj się i czekaj na mnie zaraz przyjedziemy. - Powiedział po czym się rozłączył. Schowałam telefon i wyciągnełam walizki. Zaczęłąm pakować ubrania kosmetyki i inne potrzebne rzeczy. Usłyszałąm otwieranie drzwi frontowych i kłótnie. To Louis...i jacyś chłopacy.
- Miki to ja Louis, otwórz już dobrze, chłopacy go wyprowadzili na chwilę. - Powiedział mój braciszek. Otworzyłam drzwi drżącymi dłońmi. W futrynie stał Louis. Przytuliłam go mocno. Pogłaskał mnie po włosach.
- Ciii...Już dobrze. Weźmy wlizki i chodźmy z tąd. - Powiedział po czym wziął moje walizki. Zeszliśmy na dół. Ubrałam szybko buty i płaszczyk. Ciągle trzymałam się blisko Lou. Wsiedliśmy do jakiejś limuzyny. Lou schował waliki. Po chwili jacyś chłopacy dosłownie wskoczyli do samochodu.
- Liam ruszaj już! Już! Ten dziad nas goni! - Krzyknął mulat. Wysoki brunet wcisnął pedał gazu i odjechliśmy z piskiem opon. Wieczorna pogoda coraz bardziej mnie smuciła. Ciągle z moich oczek leciały słone łzy gorzyczy. To mnie przerażało. To nie może się tak skończyć. Pomasowałam obolałe ramie i oparłam czoło o chłodną, wilgotną szybę. Ja nie chcę! To nie może tak być.
- Victoria tak cię przepraszam! Myślałem, że się zmieni! - Powiedział Louis. Lecz go nie słuchałam. Ciągle przed oczami miałąm tą szarpaninę. Te krzyki.
- Ja nie mogłam...On krzyczał..Szarpł się...Wyzywał brał wazony mamy...Pociągnął mnie za włosy...Pobił...Krzyczał, że nie kochał mnie i nie będzie kcohał nigdy... - Powiedziałam łamiącym głosem.
- Spokojnie to się nie powtórzy. Zamieszkasz ze mną i chłopakami. On nie będzie cię więcej gnębił. Już dobrze. - Powiedział Louis, posyłając mi pełne miłości spojrzenie. Uśmiechnęłam się. Nagle wstrząsnełam mną fala zimna powodując drgawki.
- Spokojnie. - Odezwał się ciepły głos. Odwróciłam głowę i zobaczyłam blondyna. Przykrył mnie kocem i lekko przytulił. Może to być głupie lecz fala zimna tak mi dokuczała, że wtuliłam się w chłopaka.
niedziela, 9 grudnia 2012
Bohaterowie
Victoria Tomlinson "Mikuś""Miki
"-Jesteś piękną dziewczyną z niesamowitym talentem! Po co masz ukrywać się w sobie i przeżywać traumę skoro możesz się wykazać czymś lepszym! Muzyką którą kochasz i miłością którą pragniesz! Otwórz się!"- Nie chcę!"
Niall James Horan "Blondyn""Nialler"
"-Chociaż jesteś chudy i umieśniony możesz przecież przejść na dietę. Będziesz zdrowszy i bardziej umięśniony. Może przejdziemy dla wspólnego zdrowia?
-Nie`t! "
Louis William Tomlinson "Marchewa""Lou"
"- Wiem, że lubisz marchewki, lecz to jest przesada. Są zdrowe, ale zaduże iloście zaszkodzą. Może ograniczysz się do jednej dziennie?
- Spadaj na marchwekowe grzędy."
A także: Lima James Payne "Daddy Direction""Panek"
Harry Edward Styles "Harold""Loczek"
Zayn Javadd Malik "Mulat" " Zanek"
Subskrybuj:
Posty (Atom)


